ALEKSANDER SINIARSKI

"I have been a witness, and these pictures are my testimony. The events I have recorded should not be forgotten and must not be repeated." James Nachtwey

My Photo
Name: Aleksander
Location: Skoczow, Poland

Thursday, July 20, 2006

EGIPT

Oj tak, długo oczekiwany przeze mnie wyjazd do Egiptu rozpoczął się 08.07.2006 wylot miał nastąpić o godzinie 19 w koncu polecieliśmy o 1 w nocy, z tego miejsca pozdrawiam polskie i egipskie linie lotnicze. No, ale nic..przylecieliśmy. Oczywiscie ledwo ledwo na śniadanie i zaczęło się porzymilanie ze strony arabów. Oj jak mnie to irytowało. Przyklejali się do Ciebie na każdym kroku, aby tylko dostać baksysz. Ohh....no ale co kraj to obyczaj. Musieliśmy się do tego przyzwyaczaić. Cały pierwszy dzien praktycznie przespałem, potem wyszedłem na miasto i zaczęło się...dosłownie co 5 metrów podchodził do mnie jakiś czarny człowiek i zadawał standardowe pytania: Hello, how are you?, Where are you from?,What's your name?. Krążać po mieście wyznawałem zasade - nie odwracać głowy w żadną stronę, no ale w takim razie co to za zwiedanie miasta? Poszedłem spowrotem do hotelu. W hotelu ta ich nachalność była troche bardziej stonowana, naszczęście, bo zaraz bym wyjezdzał. Drugi dzien spędziłem na hotelowym basenie, musiałem się troche wyleżeć na słońcu i popluskać w wodzie - było mi to potrzebne. Następnego dnia a można powiedzieć, że nocy bo o 1.30 był wyjazd do Kairu. Jechaliśmy z wieloma autobusami w tzw. konwoju. Droga trwała męczące 5 godzin i po przyjezdzie do Kairu nikomu już się nie chcialo ruszyć tyłka z autobusu. No, ale - wszyscy poszli - po przeciez trzeba widzieć piramidy. Oczywiscie pierwsze wrażenie bardzo pozytywne. Ciekawie jest jakna Ciebie patrzy 4000 lat. Ogromne wrażenie to robi, a same rozwiązania architektoniczne zdają się być fikcją w tamtejszych czasach. Kair jako miasto określił bym jako brudne. Może to kwestia żyjących tam mieszkańców, którzy oszczędziają wodę gdzie tylko można. Do wiedziałem się,że nie tylko my mamy takich a nie innych ludzi u władzy, egipt, kair- też nie może się poszczycić obecie genialnym zasobem polityków. Kolejną rzeczą wartą zobaczenie jest oczywiscie SPHINX, bez zobaczenia takich rzeczy odwiedzenie Egiptu staje się bezsensem. No to widziałem wszystko co widzieć musiałem. Kair oceniam dwojako, jako miejsce historyczne, razem ze swoimi zabytkami to genialnie, a kair jako miasto, miejsce do zamieszkania - horror. Kolejny dzien to odpowczywanie po wyczerpującej wycieczce do Kairu, z której wróciliśmy późno wieczorem. Odpoczynek tak jak pierwszego dnia - czyli leżakowanie na basenie. Ogólnie bardzo lubie ten typ wypoczynku, zwłaszcza gdy siedze cały czas w wodzie. No ale mniejsza o basenie. Kolejny dzien to NURKOWANIE. Wsumie wybierałem sie tam niechętnie, bo myślalem ze nic nie zoabcze i, że jest to takie przereklamowane. Na początku miałem zamówione nurkowanie powierzchniowe, ale potem zobaczyłem jak nurkowie wchodzą do wody, to zaraz zachciało mi się nurkowania głębinowego - no i zapisałem się. Ubranie tego całego sprzętu wymaga nie małej siły, bo butla i ciężarki są razem potwornie ciężkie. 1..2...3....i wskoczyłem do wody, kilka wdechów i zaraz zanurzysliśmy się w podwodnym świecie pełnym rozmaitych kształtów i niepotwarzalnych barw. To było to co najbardziej mi teraz brakuje. Genialne przeżycia. Może kiedyś wrócę pod wodę, mam taką nadzieję przynajmniej. Kolejny dzień to Luxor - typowe miejsce do zwiedzania, np. najstarszy ołtarz koptyjski, wielki skarabeusz, który ma przynosić szczęście, grobowce faraonów czyli setki metrów schodzenia w doł. Mecząca wycieczka ale warta zachodu. Ogólnie wypad do egiptu super sprawa, szkoda tylko, że tak krótko.

1 Comments:

Anonymous Anonymous said...

Egipt?!?! Nurkowanie?!?!
O kurcze, nic tylko pozazdrościć!

3:56 AM  

Post a Comment

Links to this post:

Create a Link

<< Home